Chciałem poczuć się bezwzględnie wolny.
Pościel którą byłem okryty była przyjemna w dotyku i ładnie pachniała co świadczyło o tym, że zdecydowanie nie jest to moje łóżko. Na szczęście nikt ze mną nie spał tej nocy, żadnych słodkich, niebieskookich aniołów o nieziemskich ciałach i skarlałych umysłach, żadnych zniewieściałych chłopców odgrywających role zażenowanych utratą kontroli i popełnieniem rzekomo, jednorazowego, życiowego błędu.
Byłem sam.
To dobrze. Jeżeli budzisz się w łóżku nie należącym do ciebie a u twego boku nikogo nie ma, to nie masz żadnych powodów aby zostawać na śniadanie podczas, którego miałbyś prowadzić jałową namiastkę dialogu, na bezpieczne tematy, tak aby nie naruszyć ciężkiej kotary, chroniącej wzrok rozmówcy przed porażeniem, palącą złudzenia prawdą... Zresztą nie miałem ochoty jeść, zwłaszcza że trzeźwość czaiła się niebezpiecznie blisko, gotowa rzucić się na mnie, obalić na ziemię i uniemożliwić realizację planu, dążenia do wolności bezwzględnej. Nie mogłem do tego dopuścić, nie teraz, kiedy zaszedłem już tak daleko ( lub też tak nisko).
Kiedy wstawałem z łóżka zakręciło mi się w głowie i omal nie upadłem, byłem nietrzeźwy, wycieńczony i mimo wszystko głodny. Rozejrzałem się po pokoju, znalazłem czerwoną paczkę papierosów.
-To będzie ci musiało na razie wystarczyć - powiedziałem sam do siebie przerywając martwą ciszę panującą w pokoju, zwalniając tym samym hamulec, ponownie wydając rozkaz światu, wykonania pełnego obrotu, schowałem paczkę i wyszedłem z mieszkania, mając zarówno ciało jak i umysł przesycone świadomością o ciążącym na nas przekleństwie, o konieczności poszukiwania szczęścia, pośród miliardów głupców tonących w oceanach swoich niedoskonałych ciał, poprzeplatanych zabawną irracjonalnością dążenia do ogrodu, który w naszej najokrutniejszej rzeczywistości okaże się kresem i największym strachem, przepełnionym smutkiem ociekającym krwią, wymieszaną z łzami i żalem.
Ja byłem gotów
Wyrzeczenie szczęścia zdawało się nie być zapłatą lecz zbrodnią









--
lovah
--
"live is shit" i co z tego
--
lovah
--
"live is shit" i co z tego
--
lovah
--
Lady Nobody and suicide
--
"live is shit" i co z tego
--
Lady Nobody and suicide
Previous Page12345...Next Page